wtorek, 16 maja 2017

Makijaż z cieniowaną kreską - Glam Shadows

Witajcie :)
Dzisiaj makijaż typowo dzienny z lekkim urozmaiceniem. Mowa oczywiście o cieniowanej kresce wykonanej czarnym eyelinerem oraz cieniami Glam Shadows: perskie oko i rabarbar.

dzienny makijaż 2017

dzienniak

cieniowana kreska glam shadows

perskie oko rabarbar

dzienny makijaż z cieniowaną kreską

delikatny makijaż

czwartek, 11 maja 2017

Makijaż z Golden Rose i Neauty Minerals

Witajcie :)
Dziś makijaż wykonany kosmetykami Golden Rose i cieniami Neuaty Minerals
Z produktów GR użyłam: 
pomadka matowa nr 13, eyeliner nr 16, baza pod cienie i baza pod tusz do rzęs oraz maskara :) Poza tym krem CC Bourjois, korektor L''oreal i stylizator brwi Wibo.

matowa pomadka Golden Rose 13

makijaż dla blondynki

makijaż wiosna 2017

eyeliner Golden Rose

makijaż szary


Tak prezentuje się wygrana w konkursie i większość kosmetyków jakie użyłam ;)

kosmetyki Golden Rose

poniedziałek, 8 maja 2017

Skarpetki złuszczające Exclusive Cosmetics

Witajcie :)
21 kwietnia wypróbowałam kolejne skarpetki złuszczające. Tym razem padło na skarpetki złuszczające Exclusive Cosmetics. Akurat wpadły mi w oko w trakcie zakupów w Rossmannie. 
Wcześniejszy produkt tego typu jaki sprawdzałam był firmy Lirene, jeśli chcecie zapoznać się z poprzednią recenzją zapraszam: skarpetki Lirene

Skarpetki złuszczające Exclusive Cosmetics

Skarpetki złuszczające nałożyłam tego samego dnia, którego pojawiły się w domu, nie mogąc doczekać się efektów. Na szczęście długo nie musiałam czekać, bo mimo iż zastosowałam je popołudniu, wieczorem czułam jak skóra na stopie niesympatycznie ciągnie się. Następnego dnia (24 godziny po zastosowaniu skarpet) zauważyłam coś w rodzaju błony między palcami. Skóra w tym miejscu tak się zmniejszyła, że odstawała od reszty. Również skóra na stopach zaczęła pękać, była bardzo sucha, a na palcach odchodziła płatami

przesuszone stopy exclusive cosmetics

Zdziwiłam się tak szybkiej reakcji, ale możliwe, że tak właśnie dzieje się, gdy zapewnimy lepsze przyleganie foliowych skarpet i podwyższenie temperatury za pomocą nałożenia zwykłych, ciepłych skarpet.
skóra schodzi płatami po skarpetach

W trakcie trzymania skarpet nic nie szczypało, nie swędziało. Zero negatywnych odczuć. W dodatku producent zafundował kawałek lepiącej się końcówki w kształcie "palca" aby góra skarpet dobrze przylegała i nic nie wypływało z środka.

Zapach, o dziwo, nie był drażniący, nie tak intensywny jak przy skarpetach Lirene, w ogóle mi nie przeszkadzał, choć jestem astmatykiem wrażliwym na zapachy.

Skarpetki złuszczające Exclusive Cosmetics złuszczanie

Skarpetki złuszczające Exclusive Cosmetics

Naskórek zaraz po kąpieli schodził płatami, zaś w ciągu dnia wiórkował się, ale w niczym to nie przeszkadzało, zwłaszcza, że cały proces łuszczenia trwał ok. 4 dni. Po takim czasie nie widziałam już ostających skórek, a stopy zyskały całkiem ładny efekt. Jedynie pięty wciąż pozostały nieco niedopieszczone, ale mimo to można im to wybaczyć.
Skarpetki złuszczające Exclusive Cosmetics efekty
Tydzień po zastosowaniu skarpet złuszczających Exclusive Cosmetics
efekty Skarpetki złuszczające Exclusive Cosmetics
Dwa tygodnie po zastosowaniu skarpet złuszczających Exclusive Cosmetics (do zdjęcia użyta lampa pierścieniowa)


Część osób narzeka na skarpety złuszczające podając, że przez złuszczanie nie mogą długo chodzić w sandałach czy boso przy innych osobach lub też mówią, że kawałki naskórka znajdują się wszędzie. Jak dla mnie wystarczy te kilka dni pochodzić w skarpetach (u mnie zawsze bambusowe ;)) co możliwe, że zapewnia szybsze pozbycie się schodzącego naskórka (suche i odstające kawałki haczą się o skarpety), a już na pewno zapewnia komfort (nikt nie widzi w jakim stanie są akurat stopy.

Pięty tydzień po zastosowaniu skarpet złuszczających Exclusive Cosmetics
Pięty tydzień po zastosowaniu skarpet złuszczających

Ze skarpetek Exclusive Cosmetics jestem zadowolona. Efekt jakiego oczekiwałam, teraz wystarczy odpowiednio nawilżać stopy, aby długo cieszyć się efektem.

wtorek, 2 maja 2017

Makijaż z Makeup Revolution Chocolate

Witajcie :)
Dziś przychodzę do Was z propozycją makijażu wykonanego za pomocą paletki Makeup Revolution Chocolate oraz czarnego cienia Catrice.

Na twarz nałożony nowy nabytek krem nawilżający wyrównujący kolor Cosnature.

makeup revolution chocolate

makijaż z makeup revolution

makijaż bordowo-cielisty z makeup revolution

makijaż dzienny z makeup revolution chocolate

makijaż na co dzień


bordo cieniowane z czernią i beżem

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Makijaż konkursowy

Witajcie :)
Ostatnio na grupie na facebook'u "Sztuka Makijażu" został ogłoszony konkurs polegający na zmalowaniu wiosennego makijażu. Konkurs został zakończony, wyniki jeszcze nie ogłoszone, ale postanowiłam już dziś pokazać Wam jaki wykonałam make up.

wiosenny makijaż 2017

wiosenny makijaż z Golden Rose

wiosenny makijaż

kolorowy makijaż

wiosna 2017 makijaże

Konkurs odbył się z firmą Golden Rose :)

wtorek, 18 kwietnia 2017

Balsamy Babuszki Agafii - rosyjskie produkty - pierwsze wrażenie

Witajcie :)
11 kwietnia nabyłam zestaw balsamów do włosów Babuszki Agafii, o czym mogliście poczytać na fanpage'u https://www.facebook.com/wizazmojapasja.blog/
Balsamy okazały się bardzo tanie, to raptem koszt 3,99 za sztukę (do kupienia w Drogerii Polskiej), a pojemność 280 ml. Za tak niewiele uzyskujemy produkty do włosów bez silikonów, gdzie na 3-4 miejscu w składzie zawsze jest inny składnik (im bliżej początku składu tym więcej składnika w produkcie). Z pewnością nie zdziwił Was fakt, że wzięłam wszystkie możliwe wersje, dobrałam również maskę jajeczną tej firmy :)
Plus taki, że włosy myję codziennie, więc spokojnie w tydzień skorzystałam z każdego produktu i postanowiłam podzielić się z Wami swoim pierwszym wrażeniem.

babuszka agafia balsamy

Zacznijmy po kolei od lewej strony.

Balsam do włosów "Jałowiec" zamknięty w fioletowej butelce, posiada specyficzny zapach, faktycznie pachnie jak kulki jałowca stosowane w kuchni. O ile jałowiec lubię, to tylko jako przyprawę do mięs, niekoniecznie na włosach ;)
Moja mama była zadowolona z tego produktu bardziej niż ja, obie zastosowałyśmy go w towarzystwie szamponu Lnianego z Barwy. Mama ma krótkie, rozjaśniane włosy (pasemkami) i farbowane później na marchewkę, ja mam długie, końce też rozjaśniane (ale prawie pół roku temu) i po farbie, którą Wam w poprzednim poście pokazywałam, czyli Pastel Rose.
Obie stwierdziłyśmy, że balsam nie pomaga zbytnio przy rozczesywaniu włosów i stąd właśnie różnica w zdaniu na temat produktu. O ile mamie za bardzo ten fakt nie przeszkadza (jednak łatwiej rozczesać włosy krótki niż długie, a nawet bardzo długie) o tyle mnie doprowadza do szału. Włosy po jałowcowym balsamie czeszę znacznie dłużej, końce mocno plączą się, włosy szybciej łamią, przez co więcej zostaje ich na grzebieniu (drewniany z grubszymi ząbkami). Na szczęście sprawa ma się zupełnie inaczej po wyschnięciu włosów. Wtedy stają się mięsiste, nawilżone, dociążone, ale nie przeciążone, błyszczące i bardzo gładkie/wygładzone. Mama na krótkich włosach również to potwierdza.


Balsam do włosów "Moroszka" (niebieskie opakowanie) to pierwszy za jaki złapałam, jeszcze przed farbowaniem włosów wylądował na pasmach. Z zapachem jaki posiada już się spotkałam, przywodzi mi na myśl odżywkę bez spłukiwania albo szampon z Joanny, niestety nie potrafię sobie teraz przypomnieć, który to był produkt. Zapach w porządku, jako jeden z niewielu wypełnia całą łazienkę i pozostaje dłużej na włosach niż po innych balsamach Babci Agafii.
Obie z mamą stwierdziłyśmy jednoznacznie. Najlepszy balsam z całej piątki. Włosy bez problemu rozczesałam, na grzebieniu niewiele ich pozostało. Włosy gładkie, nawilżone i lśniące. Dzięki temu produktowi uzyskałam efekt WOW. Nic dodać nic ująć.W dodatku nie niszczy fal ;) Stosowany w towarzystwie szamponu piwnego Barwa.

Balsam do włosów "Cedr" (zielone opakowanie) posiada specyficzny zapach, nie przypadł ani mnie ani mamie do gustu. Taki trochę duszący iglak. Na szczęście nie utrzymuje się na włosach.
Działanie produktu w porządku, bo ułatwia rozczesywanie, włosy są puszyste, ale nie spuszone, nawilżone, jednak nie tak mocno nawilżone jak w przypadku "Moroszki". Nie ma co szukać tutaj efektu WOW.
Również stosowany z szamponem piwnym Barwa.

Balsam do włosów "Rokitnik" (pomarańczowe opakowanie) to produkt, który zostawiłam sobie na koniec testów jednodniowych. Napis na opakowaniu "puszystość i blask" trochę mnie nie przekonywały. Bałam się tej "puszystości", ale o tym za chwilę.
Zapach jest słodki i najbardziej go polubiłam, aż żałuję, że nie utrzymuje się na włosach, po prostu idealny dla osób, które uwielbiają słodkie zapach, nawet chciałoby się zjeść ten produkt ;) ale nie polecam ;)
Działania się bałam, a jednak niepotrzebnie. Włosy bez problemu rozczesałam, trochę się łamały, ale niewiele.  Stały się mięsiste, nawilżone i ślicznie błyszczały, w dodatku fale zostały na swoim miejscu. Włosy nie są tłuste, ani też spuszone, idealnie wyśrodkowane działanie balsamu.
Stosowany w towarzystwie szamponu Schauma do włosów przetłuszczających się.

Balsam do włosów "Cytryniec" (złotawe opakowanie). Zapach przywodzi na myśl cytrusową wersję odżywki Petal Fresh, kto czytał mojego starego (nieistniejącego już) bloga, wie, że zapach porównywałam do kostki do sedesu, jak dla mnie ten pachnie bardzo podobnie, więc nie ukrywajmy, ma wiele do życzenia ;) ale jak w większości nie utrzymuje się na włosach.
Włosy po niej są puszyste, trochę gorzej rozczesują się niż ma to miejsce w wersji Moroszka czy Rokitnik. Haczyk jest taki, że zaraz po myciu włosy puszą się, jednak ja myję włosy na wieczór, a następnego dnia, puch znika, a na jego miejsce pojawia się zdrowy, nawilżony włos, czyli podobnie jak to ma miejsce z wersją Jałowcową.
Stosowany w towarzystwie szamponu Natur Vital.


Co łączy te balsamy?
- miłe dla oka opakowanie, zamykane na dzióbek, więc nic się nie urwie i w jakimś sensie ułatwia stosowanie, bo nie siłujemy się z zatrzaskiem
- konsystencja produktów taka sama, nie za rzadka, nie za gęsta, balsamy bardzo łatwo nakładają się na włosy, mają perłowy odcień. W trakcie, ani po rozprowadzaniu, nie wnikają zaraz we włosy, więc bez problemu zdecydujemy ile kosmetyku powinniśmy nanieść na włosy.
- przy spłukiwaniu jest śliski, więc trzeba się trochę przyłożyć, aby dobrze go spłukać
- ekspresowo działa na włosy, nigdy nie trzymałam balsamów dłużej niż ok. 1-2 minut.
 
Moje włosy po stosowaniu balsamów Babuszki Agafii niemal codziennie wyglądały tak:

efekt po balsamie babci agafii

Miałyście produkty tej firmy?? jakie jest Wasze zdanie na ich temat??
Skusicie się na tanie Babcine balsamy??

czwartek, 13 kwietnia 2017

Colorista Pastel Rose - trwała farba

Witajcie :)
Od kiedy trafiłam na reklamę farb Colorista, nie mogłam przestać o nich myśleć. Fakt, że możemy dzięki nim, w domowych warunkach zafundować sobie pastelowy kolor i to jaki chcemy, od brzoskwiniowego przez różowy po niebieski czy fiolet. Są również intensywne kolory jak mocny turkus czy marsala. Do wyboru trwała farba, spray (1-dniowy efekt), do paru myć (ok. 3) jak i kilkunastu (ok. 15).

colorista print pastel rose

Jednak tutaj zaczęły się schody, wychodząc z tak różnymi farbami, mogli zapewnić każdy kolor na trwały i nietrwały, ale nie. Akurat brzoskwinia, którą sobie upatrzyłam (chciałam zrobić pół niebieskich w odcieniu jasnego jeansu, a pół brzoskwiniowych) musiała być do ok. 3 myć włosów, a niebieska do ok. 10-15? Należy wspomnieć, że głowę myję codziennie, więc radość z koloru byłaby bardzo niedługa, niewystarczająca. Dlatego wybór padł na pastelowy róż, kolor trwały.

Farba jest wyjątkowo duża (ostatnio mamie farbowałam włosy Joanną, ma krótkie włosy, farby poszły dwie), posiadam włosy poza pas, kolor miał lądować na stare ombre - kolor zmył się, a pozostały same rozjaśnione, idealne pod nowy kolor ;) Wzięłam dwie farby (aktualnie w Rossmannie promocja na trwałą w tym odcieniu, koszt 1 szt. to niecałe 22 zł) z myślą, że będzie to idealna ilość na moje włosy, a może nawet nieco braknie. 

Nic z tych rzeczy, w trakcie farbowania wymieszałam obie farby, z czego została mi połowa w misce, spokojnie mogłam kupić jedną. 

Opakowanie zawiera farbę o nieco żelowej konsystencji (nie jest rzadka, więc nie brudzi wszystkiego dookoła, ale śmierdzi przeokropnie, przy zamkniętym pomieszczeniu nie do wytrzymania), rozjaśniacz, balsam odżywczy, rękawiczki  (jak zawsze foliowe, nieco za duże) oraz pędzelek (swoją drogą idealny do nanoszenia farby, brak jakichkolwiek zastrzeżeń).

W teorii, farbę na ombre można nakładać samemu, ale...nie przy takiej długości włosów jak moja, przy pierwszej próbie miałam całe brudne ręce, a wzięcie kolejnych pasm graniczyło z cudem, dlatego też z przyjemnością skorzystałam z pomocy Mamy :) 

Farbę na włosach trzymamy 30 minut.
Następnie spłukujemy nakładamy odżywkę i gotowe. Choć jak zawsze, po spłukaniu farby myję głowę szamponem. A na włosy ląduje balsam dołączony do kupionej farby.

Przy spłukiwaniu czuć, że włosy ucierpiały trochę na kondycji, są bardziej szorstkie, po balsamie stają się gładkie i błyszczące, jednak balsam funduje przyklap, którego nie lubię, niszcząc zupełnie moje fale, przez co włos nie wygląda najlepiej (na szczęście dysponuję zdjęciem z lutego, po wizycie u fryzjera, gdzie włosy były przylizane wielokrotnie, tracąc swój skręt).

Po lewej stronie zdjęcie z lutego, po prawej - zaraz po farbowaniu i lekkim wysuszeniu włosów.

colorista pastel rose

Farba ładnie pokrywa najjaśniejsze partie, przyciemniając je i narzucając lekko różowy odcień, dobrze widoczny dopiero w dziennym świetle (którego dzisiaj jak na lekarstwo). Jednak brakuje mi tego typowego odcienia, który można było podziwiać na opakowaniu. Mój jest zdecydowanie cieplejszy (pewnie wina koloru bazowego), ale mimo wszystko cieszę się, że coś tam jednak złapał ;)

colorista pastel rose efekt
Lewo - przed farbowaniem
Prawo - po farbowaniu

Farba jest dostępna w Rossmannie oraz Drogerii Natura. Znając swoje podejście, jak zniknie kolor, złapię za inny ;) ale pewnie pozostanę przy Colorista :)


Skusicie się na farby Colorista?? a może macie już doświadczenie z nią i z chęcią podzielicie się opinią?? :)