poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Makijaż konkursowy

Witajcie :)
Ostatnio na grupie na facebook'u "Sztuka Makijażu" został ogłoszony konkurs polegający na zmalowaniu wiosennego makijażu. Konkurs został zakończony, wyniki jeszcze nie ogłoszone, ale postanowiłam już dziś pokazać Wam jaki wykonałam make up.

wiosenny makijaż 2017

wiosenny makijaż z Golden Rose

wiosenny makijaż

kolorowy makijaż

wiosna 2017 makijaże

Konkurs odbył się z firmą Golden Rose :)

wtorek, 18 kwietnia 2017

Balsamy Babuszki Agafii - rosyjskie produkty - pierwsze wrażenie

Witajcie :)
11 kwietnia nabyłam zestaw balsamów do włosów Babuszki Agafii, o czym mogliście poczytać na fanpage'u https://www.facebook.com/wizazmojapasja.blog/
Balsamy okazały się bardzo tanie, to raptem koszt 3,99 za sztukę (do kupienia w Drogerii Polskiej), a pojemność 280 ml. Za tak niewiele uzyskujemy produkty do włosów bez silikonów, gdzie na 3-4 miejscu w składzie zawsze jest inny składnik (im bliżej początku składu tym więcej składnika w produkcie). Z pewnością nie zdziwił Was fakt, że wzięłam wszystkie możliwe wersje, dobrałam również maskę jajeczną tej firmy :)
Plus taki, że włosy myję codziennie, więc spokojnie w tydzień skorzystałam z każdego produktu i postanowiłam podzielić się z Wami swoim pierwszym wrażeniem.

babuszka agafia balsamy

Zacznijmy po kolei od lewej strony.

Balsam do włosów "Jałowiec" zamknięty w fioletowej butelce, posiada specyficzny zapach, faktycznie pachnie jak kulki jałowca stosowane w kuchni. O ile jałowiec lubię, to tylko jako przyprawę do mięs, niekoniecznie na włosach ;)
Moja mama była zadowolona z tego produktu bardziej niż ja, obie zastosowałyśmy go w towarzystwie szamponu Lnianego z Barwy. Mama ma krótkie, rozjaśniane włosy (pasemkami) i farbowane później na marchewkę, ja mam długie, końce też rozjaśniane (ale prawie pół roku temu) i po farbie, którą Wam w poprzednim poście pokazywałam, czyli Pastel Rose.
Obie stwierdziłyśmy, że balsam nie pomaga zbytnio przy rozczesywaniu włosów i stąd właśnie różnica w zdaniu na temat produktu. O ile mamie za bardzo ten fakt nie przeszkadza (jednak łatwiej rozczesać włosy krótki niż długie, a nawet bardzo długie) o tyle mnie doprowadza do szału. Włosy po jałowcowym balsamie czeszę znacznie dłużej, końce mocno plączą się, włosy szybciej łamią, przez co więcej zostaje ich na grzebieniu (drewniany z grubszymi ząbkami). Na szczęście sprawa ma się zupełnie inaczej po wyschnięciu włosów. Wtedy stają się mięsiste, nawilżone, dociążone, ale nie przeciążone, błyszczące i bardzo gładkie/wygładzone. Mama na krótkich włosach również to potwierdza.


Balsam do włosów "Moroszka" (niebieskie opakowanie) to pierwszy za jaki złapałam, jeszcze przed farbowaniem włosów wylądował na pasmach. Z zapachem jaki posiada już się spotkałam, przywodzi mi na myśl odżywkę bez spłukiwania albo szampon z Joanny, niestety nie potrafię sobie teraz przypomnieć, który to był produkt. Zapach w porządku, jako jeden z niewielu wypełnia całą łazienkę i pozostaje dłużej na włosach niż po innych balsamach Babci Agafii.
Obie z mamą stwierdziłyśmy jednoznacznie. Najlepszy balsam z całej piątki. Włosy bez problemu rozczesałam, na grzebieniu niewiele ich pozostało. Włosy gładkie, nawilżone i lśniące. Dzięki temu produktowi uzyskałam efekt WOW. Nic dodać nic ująć.W dodatku nie niszczy fal ;) Stosowany w towarzystwie szamponu piwnego Barwa.

Balsam do włosów "Cedr" (zielone opakowanie) posiada specyficzny zapach, nie przypadł ani mnie ani mamie do gustu. Taki trochę duszący iglak. Na szczęście nie utrzymuje się na włosach.
Działanie produktu w porządku, bo ułatwia rozczesywanie, włosy są puszyste, ale nie spuszone, nawilżone, jednak nie tak mocno nawilżone jak w przypadku "Moroszki". Nie ma co szukać tutaj efektu WOW.
Również stosowany z szamponem piwnym Barwa.

Balsam do włosów "Rokitnik" (pomarańczowe opakowanie) to produkt, który zostawiłam sobie na koniec testów jednodniowych. Napis na opakowaniu "puszystość i blask" trochę mnie nie przekonywały. Bałam się tej "puszystości", ale o tym za chwilę.
Zapach jest słodki i najbardziej go polubiłam, aż żałuję, że nie utrzymuje się na włosach, po prostu idealny dla osób, które uwielbiają słodkie zapach, nawet chciałoby się zjeść ten produkt ;) ale nie polecam ;)
Działania się bałam, a jednak niepotrzebnie. Włosy bez problemu rozczesałam, trochę się łamały, ale niewiele.  Stały się mięsiste, nawilżone i ślicznie błyszczały, w dodatku fale zostały na swoim miejscu. Włosy nie są tłuste, ani też spuszone, idealnie wyśrodkowane działanie balsamu.
Stosowany w towarzystwie szamponu Schauma do włosów przetłuszczających się.

Balsam do włosów "Cytryniec" (złotawe opakowanie). Zapach przywodzi na myśl cytrusową wersję odżywki Petal Fresh, kto czytał mojego starego (nieistniejącego już) bloga, wie, że zapach porównywałam do kostki do sedesu, jak dla mnie ten pachnie bardzo podobnie, więc nie ukrywajmy, ma wiele do życzenia ;) ale jak w większości nie utrzymuje się na włosach.
Włosy po niej są puszyste, trochę gorzej rozczesują się niż ma to miejsce w wersji Moroszka czy Rokitnik. Haczyk jest taki, że zaraz po myciu włosy puszą się, jednak ja myję włosy na wieczór, a następnego dnia, puch znika, a na jego miejsce pojawia się zdrowy, nawilżony włos, czyli podobnie jak to ma miejsce z wersją Jałowcową.
Stosowany w towarzystwie szamponu Natur Vital.


Co łączy te balsamy?
- miłe dla oka opakowanie, zamykane na dzióbek, więc nic się nie urwie i w jakimś sensie ułatwia stosowanie, bo nie siłujemy się z zatrzaskiem
- konsystencja produktów taka sama, nie za rzadka, nie za gęsta, balsamy bardzo łatwo nakładają się na włosy, mają perłowy odcień. W trakcie, ani po rozprowadzaniu, nie wnikają zaraz we włosy, więc bez problemu zdecydujemy ile kosmetyku powinniśmy nanieść na włosy.
- przy spłukiwaniu jest śliski, więc trzeba się trochę przyłożyć, aby dobrze go spłukać
- ekspresowo działa na włosy, nigdy nie trzymałam balsamów dłużej niż ok. 1-2 minut.
 
Moje włosy po stosowaniu balsamów Babuszki Agafii niemal codziennie wyglądały tak:

efekt po balsamie babci agafii

Miałyście produkty tej firmy?? jakie jest Wasze zdanie na ich temat??
Skusicie się na tanie Babcine balsamy??

czwartek, 13 kwietnia 2017

Colorista Pastel Rose - trwała farba

Witajcie :)
Od kiedy trafiłam na reklamę farb Colorista, nie mogłam przestać o nich myśleć. Fakt, że możemy dzięki nim, w domowych warunkach zafundować sobie pastelowy kolor i to jaki chcemy, od brzoskwiniowego przez różowy po niebieski czy fiolet. Są również intensywne kolory jak mocny turkus czy marsala. Do wyboru trwała farba, spray (1-dniowy efekt), do paru myć (ok. 3) jak i kilkunastu (ok. 15).

colorista print pastel rose

Jednak tutaj zaczęły się schody, wychodząc z tak różnymi farbami, mogli zapewnić każdy kolor na trwały i nietrwały, ale nie. Akurat brzoskwinia, którą sobie upatrzyłam (chciałam zrobić pół niebieskich w odcieniu jasnego jeansu, a pół brzoskwiniowych) musiała być do ok. 3 myć włosów, a niebieska do ok. 10-15? Należy wspomnieć, że głowę myję codziennie, więc radość z koloru byłaby bardzo niedługa, niewystarczająca. Dlatego wybór padł na pastelowy róż, kolor trwały.

Farba jest wyjątkowo duża (ostatnio mamie farbowałam włosy Joanną, ma krótkie włosy, farby poszły dwie), posiadam włosy poza pas, kolor miał lądować na stare ombre - kolor zmył się, a pozostały same rozjaśnione, idealne pod nowy kolor ;) Wzięłam dwie farby (aktualnie w Rossmannie promocja na trwałą w tym odcieniu, koszt 1 szt. to niecałe 22 zł) z myślą, że będzie to idealna ilość na moje włosy, a może nawet nieco braknie. 

Nic z tych rzeczy, w trakcie farbowania wymieszałam obie farby, z czego została mi połowa w misce, spokojnie mogłam kupić jedną. 

Opakowanie zawiera farbę o nieco żelowej konsystencji (nie jest rzadka, więc nie brudzi wszystkiego dookoła, ale śmierdzi przeokropnie, przy zamkniętym pomieszczeniu nie do wytrzymania), rozjaśniacz, balsam odżywczy, rękawiczki  (jak zawsze foliowe, nieco za duże) oraz pędzelek (swoją drogą idealny do nanoszenia farby, brak jakichkolwiek zastrzeżeń).

W teorii, farbę na ombre można nakładać samemu, ale...nie przy takiej długości włosów jak moja, przy pierwszej próbie miałam całe brudne ręce, a wzięcie kolejnych pasm graniczyło z cudem, dlatego też z przyjemnością skorzystałam z pomocy Mamy :) 

Farbę na włosach trzymamy 30 minut.
Następnie spłukujemy nakładamy odżywkę i gotowe. Choć jak zawsze, po spłukaniu farby myję głowę szamponem. A na włosy ląduje balsam dołączony do kupionej farby.

Przy spłukiwaniu czuć, że włosy ucierpiały trochę na kondycji, są bardziej szorstkie, po balsamie stają się gładkie i błyszczące, jednak balsam funduje przyklap, którego nie lubię, niszcząc zupełnie moje fale, przez co włos nie wygląda najlepiej (na szczęście dysponuję zdjęciem z lutego, po wizycie u fryzjera, gdzie włosy były przylizane wielokrotnie, tracąc swój skręt).

Po lewej stronie zdjęcie z lutego, po prawej - zaraz po farbowaniu i lekkim wysuszeniu włosów.

colorista pastel rose

Farba ładnie pokrywa najjaśniejsze partie, przyciemniając je i narzucając lekko różowy odcień, dobrze widoczny dopiero w dziennym świetle (którego dzisiaj jak na lekarstwo). Jednak brakuje mi tego typowego odcienia, który można było podziwiać na opakowaniu. Mój jest zdecydowanie cieplejszy (pewnie wina koloru bazowego), ale mimo wszystko cieszę się, że coś tam jednak złapał ;)

colorista pastel rose efekt
Lewo - przed farbowaniem
Prawo - po farbowaniu

Farba jest dostępna w Rossmannie oraz Drogerii Natura. Znając swoje podejście, jak zniknie kolor, złapię za inny ;) ale pewnie pozostanę przy Colorista :)


Skusicie się na farby Colorista?? a może macie już doświadczenie z nią i z chęcią podzielicie się opinią?? :)

wtorek, 11 kwietnia 2017

Foliowa zieleń?

Witajcie :)
Ostatnio trafiłam na artykuł, w którym przekonywali czytelników, iż zieleń powraca na powieki i będzie modnym kolorem, z którym powinniśmy się już oswajać. Czas przedstawić swoją propozycję, makijaż wykonany m.in. z pomocą sypkiej zieleni (prawdopodobnie Meow Cosmetics Absynt. Cień na powiece wychodzi jak foliowy, z pewność część z Was nie zdecyduje się na taki efekt na co dzień, ale osobiście też średnio mi się podoba, jednak wolę matowe wykończenie lub lekki błysk. Swoją drogą, ostatnio coraz bardziej przekonują mnie makijaże o ciepłej tonacji, ostatnio nawet coraz częściej słyszę, że i włosy posiadają lekko cieplejszą barwę, ciekawi mnie skąd ta zmiana, czyżby mój typ kolorystyczny to jednak wiosna?? ;)

makijaż dla wiosny typ kolorystyczny

makijaż zielony

foliowa zieleń

meow cosmetics absynt

zieleń z brązem makijaż

piątek, 7 kwietnia 2017

ORGANIC SHOP Maska z awokado i miodem

Witajcie :)
Jakiś czas temu nabyłam w Drogerii Hebe maskę do włosów Organic Shop, akurat była na promocji. W dodatku śliczny odcień delikatnej zieleni, kiedy to za oknem było szaro i brzydko, działał na korzyść produktu...i ta nazwa firmy "Organic", aż żal nie sprawdzić.

maska do włosów awokado i mód Organic Shop

Niestety kosmetyk mocno rozczarował mnie. Moje włosy bardzo negatywnie na niego reagowały, nie ważne ile go nałożyłam, nie ważne jak często, włosy były jak siano, sztywne, spuszone i nie do rozczesania, miała wrażenie, że po masce Organic zachowują się gorzej niż bez czegokolwiek odżywiającego.  W moim przypadku podejrzenie padło na miód, który też kiedyś na włosy nałożyłam i efekt był podobny. Ale w blogosferze widnieje wiele negatywnych opinii o tym produkcie, czyżby każdy włos, który go sprawdzał nie lubił miodu?? ;)

Męcząc się z tak wydajnym, gęstym produktem (zerknijcie na foto z konsystencją, ona tak została przez parę dni), wpadłam w końcu na pomysł, aby część kosmetyku pomieszać z olejem, potraktować maskę jako bazę i tu był strzał w 10 ! :) Dodałam olejek jojoba, włosy treściwe, łatwo rozczesały się, błyszczące, nie puszące, a wręcz z wyglądu mega zdrowe, nie przeciążone (fale nadal są na miejscu). To można nazwać efektem WOW.

Jeśli liczycie na pachnące maską włosy, rozczarujecie się, zapach jest delikatny i główne utrzymuje się w trakcie mycia, później na włosach nie wyczuwam nic.

W składzie nie znajdziecie parabenów i silikonów.

Reasumując:

+ wydajna
+ z olejem idealna
+ cena
+ opakowanie na zatrzaskujące się wieczko, jest ok
+ brak silikonów

+/- gęsta konsystencja
+/- zapach 
- nie do samego stosowania, raczej jako baza do olejku


sobota, 1 kwietnia 2017

Make up - Sleek Enchanted Forest

Witajcie :)
Dzisiejszy makijaż jest intensywny o mocno zaznaczonej zewnętrznej granicy. Wykonany paletką Sleek Enchanted Forest. Paletka jest idealna na jesień (tak, tak, wiem, wiosnę mamy ;)).

dark make up

sleek enchanted forest


ciemny makijaż

makijaż artystyczny

niedziela, 26 marca 2017

Wiosenny makijaż

Witajcie :)
Wiosenny makijaż powstał w tamtym roku w marcu, idealnie wpisuje się w początki wiosny. Delikatne kolory dobrze ze sobą wycieniowane tworzą świetną bazę do czarnej kreski. Makijaż lekki, świeży, warty wypróbowania :)

makijaż wiosenny

wiosenny makijaż 2016


pastelowy makijaż

wiosenny makijaż z czarnąkreską